Archiwum dla Czerwiec, 2011

Gdańska pływaczka

Posted in Dyscypliny i konkurencje, Ludzie, Pływanie, Ursula Happe (Krey) on Czerwiec 27, 2011 by prussport

Ursula Happe ( z domu Krey ) urodziła się 20 października 1926 w Gdańsku. Była córką instruktora pływania i to pewnie miało wpływ na jej późniejsze życie. Naukę pływania rozpoczęła już w wieku czterech lat i z czasem zaczęła odnosić sukcesy w kolejnych grupach wiekowych. Szkołę ukończyła w 1943 r. jeszcze w Gdańsku reprezentując klub Neptun Danzig. Pod koniec wojny wraz z matką i dwiema siostrami przeniosła się do Bremy. Reprezentując kolejny klub – Neptun Kiel – zdobyła pierwszy z osiemnastu medali mistrzostw Niemiec w stylu klasycznym i motylkowym. W roku 1950 wychodzi za mąż za trenera Heinza Guntera Happe i tym samym przenosi się do Dortmundu wstępując do Schwimmverein Westfalen 1896. W nowym klubie zdobyła kolejne medale na dystansie 100 i 200 m. Brak sukcesów na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach – odpadła w półfinałach – spowodował, iż Ursula poświęciła się rodzinie. W tym czasie urodziła Gudrun, pierwsze z czworga dzieci. W wielkim stylu powróciła do pływania w 1954 r. Do swej bogatej kolekcji dołożyła dwa złote medale mistrzostw Niemiec na 100 m. stylem klasycznym i 200 m. motylkiem. W tym samym roku na mistrzostwach Europy w Turynie zdobyła złoto na 200 m. klasycznym ( był to pierwszy złoty medal dla Niemiec od 1927 r. gdy na pływalniach królowała Hilde Schrader) oraz brąz na 100m. motylkiem. W roku 1955 ustanowiła rekord Niemiec na 100m. motylkiem. W międzyczasie na świat przyszedł syn Klaus. W 1956 r. – roku olimpijskim – ponownie dał znać wielki talent Happe kiedy ustanowiła nowy rekord Niemiec na 200 m. stylem klasycznym ( czas 2:51.0 był trzecim wynikiem wszechczasów ). Zwieńczeniem kariery był złoty medal olimpijski zdobyty w Melbourne. Uzyskany czas 2:53.1 m był wówczas nowym rekordem olimpijskim. Za swoje nieprzeciętne sukcesy w latach 1954, 1956 została wybrana w sportsmenką roku. W 1996 r. odznaczona została także najwyższym odznaczeniem Północnej Nadrenii – Westfalii. Część uzasadnienia brzmiała: „ Twoja wielka osobowość sportowa daje młodym ludziom radość uprawiania pływania oraz uzyskiwania wielkich wyników ”. Jest jedną z najbardziej utytuowanych niemieckich pływaczek. Mimo ponad 80 lat codziennie pływa i swoje pasje przekazuje młodym pływakom w klubie Wellinghofen 1905. Zamiłowanie do sportu przejął syn Thomas Happe, który trenował piłkę ręczną i odniósł równie wielkie sukcesy. Postać Ursuli Happe pokazuje jak wielkie zmiany wprowadził czas wojny. Zmiany, które także dotyczyły sportowców zmuszonych często do porzucenia sportowych pasji. W tym przypadku talent i upór pokazały, iż niezależnie w jakim kraju przyszło żyć chęć uprawiania sportu i smakowania sportowej rywalizacji była silniejsza od wojennych podziałów.

Korzystałem m.in. z : http://www.ishof.org

[MS]

Rocznica grunwaldzka i pierwsze zawody w Olsztynie

Posted in Biegi, Boiska i stadiony, Dyscypliny i konkurencje, Piłka nożna, Rzut kulą, Skok w dal, Stadion Leśny w Olsztynie on Czerwiec 24, 2011 by prussport

Grunwald – to największe zwycięstwo w dziejach Narodu – stało u podstaw demokracji polskiej, organizującej walkę z Niemcami, prowadzącej nasz naród do zwycięstwa. Odnieśliście je u boku bratnich narodów radzieckich, które uratowały ludzkość przed teutońskim barbarzyństwem. Swój wkład w nowy Grunwald, zwycięstwo nad niemieckim najeźdźcą, dał żołnierz polski na wszystkich frontach walki z hitlerowskim uciskiem. Tysiącletni pochód Germanów na wschód został nareszcie wstrzymany […] Zjednoczona Słowiańszczyzna zadała Niemcom cios śmiertelny.

Takie wielkie słowa odczytano podczas pierwszych powojennych obchodów słynnej bitwy z Zakonem Krzyżackim jakie odbyły się już w 1945 r. na polach grunwaldzkich. Oficjalne uroczystości są w miarę dobrze znane. Mało kto jednak wie, że w ramach obchodów na wspominanym już wcześniej w tym miejscu Stadionie Leśnym w Olsztynie odbyły się z tej okazji oficjalne zawody sportowe. Rozegrano trójbój lekkoatletyczny (skok w dal, bieg na 100 m, rzut kulą), bieg o Puchar Grunwaldu (na jakim dystansie?) oraz mecz piłki nożnej między miejscowymi spółdzielcami i kolejarzami. Mecz ten dał początek dwóm pierwszym w mieście organizacjom sportowym: Kolejowemu Klubowi Sportowemu i Olsztyńskiemu Klubowi Sportowemu „Warmiak” (późńiej „Społem”). Nie jest jasne, czy odbył się na „Leśnym”?

Sport w Olsztynie rozwijał się po wyzwoleniu miasta spontanicznie. Już w marcu 1945 r. w Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w Olsztynie odbyło się pierwsze spotkanie na którym powołano Wojewódzki Komitet Sportowy. To były początki zorganizowanego sportu w tym mieście. Po wojnie oczywiście, w nowej już rzeczywistości politycznej z którą od początku był związany.

Korzystałem z: J. Urniaż, Uwagi o początkach sportu w województwie olsztyńskim (1945-1949), Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 2001, nr 1.

„Stadion filmowy” – opowieść o Leni Riefenstahl

Posted in Opowieści, Sport ogólnie on Czerwiec 21, 2011 by prussport

Dla wielu z nas sport jest jedynie dodatkiem do wiadomości wieczornych lub transmisją wybranego meczu, oglądaną z butelką napoju w dłoni. Część kibiców ożywia się podczas transmisji telewizyjnych z letnich bądź zimowych Igrzysk Olimpijskich, czy Mistrzostw Świata, Europy. Kolejne święto sportowe niebawem przed nami- Euro 2012. Warto więc, rozważając o ukazywaniu sportu w mediach, przypomnieć sylwetkę Leni Riefenstahl. Urodziła się w 1902 roku, studiowała malarstwo, karierę rozpoczęła jako tancerka, zagrała w kilku filmach: Święta góra (Der Heilige Berg) czy Burza nad Mont Blanc (Stürme über dem Mont Blanc), producentka filmowa, fotograf, płetwonurek (kurs ukończyła w wieku 71 lat!) Zafascynowana jednak od początku filmami fabularnymi stała się pierwszą kobietą, która odniosła wielki reżyserski sukces. Czemu zawdzięczany? Talentowi, charyzmie, fascynacji pięknem ludzkiego ciała, czy zaoferowaniu swoich usług reżyserskich Adolfowi Hitlerowi? Historycy i filmoznawcy od lat szukają odpowiedzi na owo pytanie, i jak to zwykle bywa- jedynej wyczerpującej nie odnajdują. Częściowo dlatego, iż sama Leni do śmierci- w 2003 roku- obsesyjnie dbała o swój wizerunek i dążyła do „przeforsowania swojej prawdy osobistej” Leni, zwana potem „reżyserką Führera” sama przyznawała się do niegdysiejszej fascynacji Hitlerem, jego zdolnościami oratorskimi twierdziła po latach, iż była politycznie naiwną. Wielu nie wierzy. Lecz nawet Ci, którzy twierdzą, że Riefenstahl była niestrudzoną karierowiczką niebaczącą na potworność postępowania Hitlera, oddają jej chwałę za talent i nowatorstwo reżyserskie.
Po nakręceniu kilku filmów dokumentujących zjazdy partii NSDAP, ugruntowawszy swoją pozycję niekwestionowanej królowej reżyserii, podjęła się sfilmowania igrzysk olimpijskich w roku 1936 w Berlinie. Pomysł utrwalania igrzysk na taśmie filmowej nie był pomysłem nazistów, lecz wytyczną Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Wolna ręka w sposobie utrwalania była wynikiem najwyższego uznania dla kunsztu reżyserki samego Adolfa Hitlera. Mimo niewątpliwego zaprzęgnięcia sportu do nacjonalistycznych celów propagandowych nie można zapomnieć, iż Riefnstahl stworzyła obowiązujące do dziś standardy nowoczesnych relacji sportowych. „Olimpiada”, dzieło filmowe składające się z dwóch części- Święto narodów (Fest der Völker) oraz cześć drugą Święto piękności (Fest der Schönheit) to właśnie owo novum w historii filmu o sporcie. Cóż takiego nowatorskiego zastosowała Leni? Dziś oczywistości- wieże i rowy dla kamer, pozwalające na ujęcia obrotowe, dające perspektywę, balony na uwięzi i zeppeliny ( między innymi legendarny Hindenburg), które umożliwiły zdjęcia z powietrza, stadion z perspektywy, czy ujęcia regat wioślarskich, szyny i katapulty, dzięki którym powstawały zdjęcia ruchome uwieczniające biegi i zawody pływackie z bardzo bliskiej odległości. Po raz pierwszy w historii filmu zastosowano kamerę podwodną, dzięki której widz był uczestnikiem zanurzenia pływaka.


W mitologizującym prologu, ukazującym sportowców niczym antycznych Greków o nieskazitelnych ciałach pokazała zdrowych atletycznych ludzi, filmowanych w zwolnionym tempie w klasycznych dyscyplinach sportowych. Pokazując dyscypliny lekkoatletyczne, stopniując napięcie płynnie przeszła do inscenizacji maratonu- punktu kulminacyjnego pierwszej części filmu. Po mistrzowsku sfilmowane w drugiej części skoki do wody kobiet przypominały wdzięczne rybie pląsy. We wszystko wplatała twarze i głosy zachwyconych, wiwatujących widzów. Leni Riefenstahl potrzebowała dwóch lat na zmontowanie materiału filmowego. Premiera filmu miała miejsce 19 kwietnia 1938 roku. Stadion olimpijski stał się stadionem filmowym, a widz w sali kinowej, niczym my dziś na sofach przed telewizorami, stał się bezpośrednim obserwatorem zmagań sportowych i obserwatorem piękna ludzkiego ciała.
źródło: Trimborn Jürgen, Riefenstahl. Niemiecka kariera, wyd. W.A.B., Warszawa 2008933)
http://www.leni-riefenstahl.de/deu/bio.html

[E.M.]

Zwyciężać znaczy walczyć do końca

Posted in Wystawa 2012 on Czerwiec 20, 2011 by prussport

Czy warto robić wystawy o zjawisku tak dynamicznym jak sport? Czy da się w ogóle przełożyć pasję, emocje, zaangażowanie, całą gamę uczuć na język wystawy muzealnej? A jeżeli tak, to po co?  A dodatkowo w ujęciu historycznym? Przecież liczy się przede wszystkim tu i teraz, aktualna forma i wynik. Kogo interesują zawody sprzed wielu lat? Jeżeli były udane (czytaj wygrane) to OK, ale w innym przypadku?

W naszym przypadku mamy dobry pretekst – EURO 2012. To znakomita okazja nie tylko do wybudowania kilku stadionów, poprawy infrastruktury (nie tylko sportowej) i przeżycia emocji – to okazja do spojrzenia na sport w szerszej, kulturowej perspektywie. Bo czy tego chcemy czy nie sport jest częścią kultury i to bardzo ważną. Przeżywamy go na różne sposoby – aktywnie, pasywnie ale przeżywamy. Na ogół w wymiarze globalnym, bo taka jest nasza kultura, której masowość przekroczyła wyobrażalne ramy. Pasjonujemy się wielkimi imprezami, kibicujemy najlepszym a … często nic nie wiemy o tym, co dzieje się obok naszego domu.  A często okazuje się, że zabiedzony dziś klubik, zrujnowany stadion ma wspaniałą historię, że trenowali tu ludzie, których znajdujemy w annałach sportu światowego. Nie znamy ich historii, bo niby skąd … Stąd nasza śmiałość i determinacja do zorganizowania wystawy: „Zwyciężać znaczy walczyć do końca. Sport na Pomorzu Warmii i Mazurach w XX wieku” .

Pokażemy historię lokalną ale jakże skomplikowaną. Tak samo jak historia tych terenów, wielokulturowych, wieloetnicznych. Podzielona przez kataklizm wojenny w trakcie którego sport był uprawiany nadal, w miastach, wsiach, na frontach czy obozach – nawet koncentracyjnych. Chcemy zaprezentować ludzi, bohaterów, zawodników i ich motywacje, miejsca treningu i rywalizacji. A podkreślić chcemy absolutnie uniwersalne i ponadczasowe czynniki, które powodują, że człowiek chce sport uprawiać i rywalizować. Nawet jeśli kosztuje go to mnóstwo wyrzeczeń i wysiłku, które w większości nie prowadzą do nagród i zaszczytów a w czasie wojny wojny mogły nawet ściągnąć represje i śmierć.

Kwerendy zostały już rozpoczęte, powstaje scenariusz a o wszystkich naszych poczynaniach będziemy informować w tym właśnie miejscu.

 

Piłka nożna – jak to się zaczęło na Wybrzeżu?

Posted in BOP Baltia Gdańsk, Dyscypliny i konkurencje, Kluby i drużyny, Lechia Gdańsk, Piłka nożna on Czerwiec 17, 2011 by prussport

Zakończenie II wojny światowej było przełomem w dziejach ziem określonych później jako „Odzyskane”.  To wiemy. Podobne ogólniki słyszymy do znudzenia. W pełni widzimy to jednak, kiedy zaczynamy patrzeć na szczegóły, na różne dziedziny odradzającego się życia społecznego. Struktury sportu przedwojennego i wojennego odeszły wraz z większością autochtonicznych mieszkańców tych ziem. Trzeba było zatem budować niemal od zera. Jak i gdzie zatem narodziła się wybrzeżowa piłka?

Niezbyt wiele na ten temat wiadomo ale wszystko wskazuje na to, że było to w … świetlicy Wojewódzkiej Komendy Milicji Obywatelskiej w Gdańsku. Tam właśnie w dniu 30 lipca 1945 r. odbyło się zebranie organizacyjne Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Gdańsku. Wybrano tymczasowe władze i przystąpiono do organizacji rozgrywek.  Na początek na Stadionie Miejskim (późniejszy stadion Lechii) rozegrano turniej towarzyski w finale którego Płomień Gdańsk wygrał z Flotą Nowy Port 1:0. O pierwszych rozgrywkach napiszemy jeszcze osobno a tymczasem warto przywołać historię, która oddaje nieco klimat tamtych, trzeba powiedzieć pionierskich czasów. Sprawa związana jest ze zmianą nazwy lidera pierwszej rundy rozgrywek mistrzowskiej klasy A – klubu założonego w 1945 r. jako BOP (Biuro Odbudowy Portów) Baltia Gdańsk. W przerwie rozgrywek klub zmienił nazwę na Lechia Gdańsk za czym bardzo obstawali jego czołowi  i znakomici gracze: Stanisław Baran (uczestnik Mistrzostw Świata w 1938 r.) , Marian Łącz, Stanisław Hogendorf i Zygmunt Czyżewski. Nazwa była dużo „ładniejsza” niż poprzednia więc zmianę przegłosowano bez problemu. W kwietniu jednak wymienieni piłkarze nagle opuścili klub i przenieśli się do Łódzkiego Klubu Sportowego. Lechia chce ich zatrzymać i … okazuje się, że nie może, bowiem w wypadku zmiany nazwy klubu zawodnicy automatycznie otrzymywali zwolnienie i mogli zmienić barwy klubowe. Tak też sprytnie zrobili.

Dodać trzeba, że Lechia szybko uzupełniła skład pozyskując z przeżywającej kłopoty Floty Nowy Port braci Kokotów, Nierychłę, Pochopina, Nowakowskiego i Kierysza. Wkrótce potem do biało-zielonych przeszedł także doskonały napastnik milicyjnej Pogoni – Skowroński. Nie mogli oni jednak wystąpić w drugiej rundzie rozgrywek, bowiem reprezentowali już barwy innych klubów. Dlatego Lechia skończyła rozgrywki sezonu 1945/46 dopiero na piątym miejscu.

Warto też zapytać o pierwszy mecz rozegrany w Gdańsku po wojnie. Są pewne, choć niesprawdzone przesłanki wskazujące na to, że rozegrano go już 17 kwietnia! Drużyna VI Komisariatu Milicji Obywatelskiej pokonała drużynę złożoną z żołnierzy radzieckich w stosunku 3:1. Wprawdzie wojna jeszcze trwała ale potrzeba uprawiania sportu i rywalizacji silniejsza jest od wszystkiego. Potwierdzeń tego stwierdzenia w historii sportu jest mnóstwo, stąd i ta informacja może być prawdziwa.

Korzystałem m.in. z: P. Chomicki, Piłkarskie dzieje wybrzeża, t. I: 1945-1975, Gdańsk 2006; M. Jerzyk, Lechia Gdańsk – historiahttp://www.90minut.pl/strona.php?id=felieton,lechia (17.06.2011)

Blask vs. Heine

Posted in Berlin 1936, Dyscypliny i konkurencje, Erwin Blask, Igrzyska olimpijskie, Ludzie, Rzut młotem on Czerwiec 15, 2011 by prussport

Słynny pojedynek Blask vs. Heine w filmie Leni Riefenstahl (minuty : 4.15 – 8.12)

Startował na Leśnym …

Posted in Boiska i stadiony, Dyscypliny i konkurencje, Erwin Blask, Ludzie, Rzut młotem, Stadion Leśny w Olsztynie on Czerwiec 15, 2011 by prussport

Erwin Blask urodził się 20.03.1910 r.  w Friedrichsheide ( dzisiaj Gajrowskie, wsi położonej w połowie drogi pomiędzy Giżyckiem a Oleckiem). Ten niemiecki lekkoatleta –  młociarz – był trzykrotnym mistrzem Niemiec ( 1935,1939,1940 ). W swojej karierze reprezentował następujące kluby: Polizei-SV Königsberg, Berliner SC, Grün-Weiß Frankfurt.Wspomnę, iż medale mistrzostw Niemiec zdobywał do roku 1952 ( łącznie 10 w tym 3 złote, 3 srebrne i 4 brązowe ). Do jego osiągnięć należy również zaliczyć wicemistrzostwo Europy zdobyte w 1938 r. w Paryżu. Blask był uczniem Seppa Christmanna, który w 1935 r. objął kadrę niemieckich młociarzy. Jako wybitny trener wprowadził zasadnicze zmiany do rzutu młotem tzn. opracował technikę piętowo – palcową wykonywania obrotów. Efektywność tej metody sprawiła, iż jest ona wykonywana do dzisiaj. Erwin Blask stosując tę technikę wpisał się w roku 1938 na listę rekordzistów świata (59m) bijąc tym samym rekord należący wcześniej do kolegi z kadry Karla Heina ( 58,24 m ).  Z Heinem właśnie stoczył jeden z bardziej pasjonujących pojedynków lekkoatletycznych w konkursie olimpijskim w Berlinie w 1936 r. Po pierwszej serii nieznacznie prowadził Blask z wynikiem 52,55 m. W kolejnej Heine dorzucił 31 cm i od kolegi z kadry dzieliło go zaledwie 11 cm. Erwin odpowiedział fenomenalnym rzutem na odległość 55,04 m., który był jednocześnie nowym rekordem olimpijskim. Serie 3, 4 i 5 nie wniosły zmian mimo, iż to Heine w każdej z nich poprawił swój wynik. Odległość 54,85 m. to było jednak za mało, by pokonać świeżego rekordzistę olimpijskiego. Od pierwszej próby prowadził Blask i pewnie cieszyłby się ze zwycięstwa, gdyby nie niesamowity finisz Heinego. Szósta próba przyniosła niespodziankę, ponieważ wszyscy zgromadzeni na olimpijskim stadionie widzieli już złoty medal na szyi Blaska. W ostatniej swej próbie Heine rzucił młotem na odległość 56,49 m. Odebrał koledze rekord i niemal pewny złoty medal olimpijski.

 

[MS]

%d blogerów lubi to: