Nie można być prawdziwym kibicem i nie popierać drużyny z własnego miasta

W opisywanej w poprzednim poście książce znalazłem kilka następujących myśli Serhija Żadana:

Jeśli jesteś uczciwy – powinieneś kibicować swoim. I dobrze, jeśli urodziłeś się i dorastałeś w jakiejś Barcelonie. Bo w przeciwnym wypadku przyjdzie ci przez całe swoje kibicowskie życie nie tyle szczycić się osiągnięciami ulubionej drużyny, ile opłakiwać jej marną karmę. Futbolowi bogowie znani są ze swych żartów, więc bardzo często obdarzają nasze miasta nie najlepszymi klubami, którym tak czy inaczej musimy kibicować. Jest oczywiście kategoria kibiców, którzy od początku wybierają sobie na obiekt sympatii jakichś brytyjskich czy włoskich arystokratów i kibicują im z całą swą nieporadnością i małodusznością. Jednak nawet tego rodzaju konformizm nie jest zdolny pozbawić cię poczucia przynależności do kolorów klubowych twojego miasta i – chcesz czy nie chcesz – „genius loci” ciąży nad każdym z nas, niezależnie od tego, których stadionów światła błyszczą na telewizyjnych ekranach.  Nie można być prawdziwym kibicem  i nie popierać drużyny z własnego miasta. Bez tego wszystko ostatecznie traci dramatyzm i heroizm, tak potrzebny w profesjonalnym sporcie.

 Oto mocny ukraiński głos o istocie kibicowania – części tożsamości. Co o tym sądzicie Drodzy Czytelnicy?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: