EURO 2012 nie przykryje problemów

Wbrew tem co można by sądzić z tytułu tego posta nie chodzi o wpisanie się w ogólnonarodowe utyskiwania, że nie zdążyliśmy z infrastrukturą, że u naszego ukraińskiego partnera prześladują i biją etc. Pretekstem do napisania tych paru słów jest lektura znakomitego wydawnictwa, jakie ostatnio się ukazało i które chcę polecić. Chodzi o specjalny numer czasopisma „Nigdy więcej”, poświęcony tematyce piłkarskiej. Pretekstem było oczywiście EURO.

Lata pobłażliwości i przymykania oczu na to, co dzieje się na stadionach, doprowadziły do narodzin siły społecznej, z którą nie radzą sobie ani władze klubów, ani policja, ani sądy. Co więcej: wpływ stadionu na to, co dzieje się poza stadionem, jest w Polsce coraz większy. Stadion urósł do rangi miejsca świętego, życiu piłkarskiemu podporządkowane jest w tym kraju wszystko. Na budowę nowych aren w dziurawych miejskich budżetach muszą znaleźć się pieniądze; kiedy kibice jadą na mecz, mają prawo terroryzować pasażerów w autobusach albo tamować ruch w mieście; kiedy powstaje nowy stadion zgadzamy się be szemrania, by wyłączyć z ruchu przylegającą do niego ulicę; dzień ważnego meczu w dużym  mieście to coś na kształt południowoamerykańskich „dni bez Boga” – gdyby tak przygodny obywatel zaczął bluzgać, na czym świat stoi, wzbudziłby oburzenie, ponieważ jednak ma na sobie koszulkę klubową, wolno mu więcej. Gdyby tak miasto zostało sparaliżowane przez kominiarzy, kolejarzy czy matki… Kultura kibicowska w Polsce niesie ze sobą ciężki bagaż win – przemocy, bandytyzmu, nienawiści, rasizmu i pogardy.

To są rzeczywiste, społeczne problemy z którymi się zmagamy i o których w zasadzie się nie mówi. Problemy z infrastrukturą są istotne ale nie tak ważne, jak skutki społeczne tego, co dzieje się wokół piłki nożnej. EURO 2012 nie przykryje tych problemów – turniej szybko minie a problemy, może jeszcze większe, pozostaną. Cytowany fragment artykułu Michała Olszewskiego to tylko jeden z serii ciekawych tekstów, jakie zamieszczone są w opisywanym wydawnictwie. Historia żydowskich kibiców Tottenhamu, Romowie w europejskim futblou, rasizm w sporcie amerykańskim, wielokulturowe korzenie polskiego sportu, przypomnienie takich postaci jak Arthur Wharton, bramkarz Shefiield Utd czy Julius Hirsch z Karlsruher FV, reprezentant Niemiec na Igrzyska w 1912 r. Oprócz historii podanej w bardzo przystępny sposób, wywiady i mnóstwo aktualnych tematów związanych z Polską, Ukrainą i Rosją. Warto sięgnąć bo skala problemów jest bardzo duża.  Świadczy o tym choćby zamieszczony na końcu monitoring rasizmu i ksenofobii z ostatniego roku na polskich i ukraińskich stadionach.

Futbol jest piękny także poprzez swoją wielokulturowość a rasizm i przemoc stanowią dla niego śmiertelne zagrożenie. U nas problemy są zamiatane pod dywan a potem dziwimy się bardzo, dlaczego większość mieszkańców miast-gospodarzy chce wyjeżdżać an czas turnieju. Przecież ma być tak pięknie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: