Futbolowe „złote usta”, cz. 1

Historia futbolu obfituje w wiele błyskotliwych wypowiedzi. Cóż, trenerzy i piłkarze nie zawsze sprawnie posługują się językiem a jeżeli dodamy do tego jeszcze emocje towarzyszące wypowiedziom to … wychodzi, co wychodzi.

Często wynika to po prostu z niedostatecznej znajomości obcego języka. Giovanni Trapattoni, dziś trener Irlandczyków, podczas pracy w Niemczech stwierdził nie mniej ni więcej, że „Ljuboja nie gra, bo ma kontuzjowanego … knedla”. Tomas Rosicky z kolei oznajmił, że „Fredi (Bobic) nasrał dziś trzy gole, co oczywiście wynika z różnicy między czasownikami „schiessen” – strzelać i „scheissen” – srać. Cóż, nie każdy jest w stanie szybko i dobrze opanować język Goethego. Brazylijski napastnik Werderu Brema nie uczyni tego zapewne nigdy, bo jak się mówi w Niemczech „niemiecki nie idzie mu płynniej niż pingwinowi latanie”.

Czasem jednak opanowanie języka obcego nie ma tu nic do rzeczy. Wypowiedzi są proste i ostre. „Na boisku były dwie drużyny i jeszcze coś” – to trener Energie Cottbus Bojan Prasnikar o sędzim a Cristiano Ronaldo rzucił do Stevena Taylora z Newcastle Utd: „Jesteś piłkarzem-śmieciem”. Ostro? No to sięgnijmy do boiskowych mądrości. Od mędrców roi się w Anglii. Oto David Pleat przekonywał, że „mecz nie jest wygrany dopóki jest przegrany”. Walijczyk Ian Rush: „Niemcy są ciężkim przeciwnikiem. Mają dziś jedenastu reprezentantów na boisku” a trener Liverpoolu Bill Shankly szukając transferowego alibi: „milion trenerów nie kupiłoby go i ja byłbym jednym z nich”. Z kolei będący przedmiotem transakcji między Manchesterem Utd i Realem Madryt, David Beckham, stwierdził, że „czuje się jak sztuka mięsa”. Bardzo staro z kolei czuł się reprezentant Niemiec Kevin Kuranyi, kiedy stwierdził komentując styl gry Borussii Moenchengladbach: „taki system widziałem ostatnio przed sześćdziesięcioma laty”. Ze starością wiążę się określone problemy. Ten sam zawodnik oburzony po kontroli dopingowej: „zrobiłem dokładnie 75 mm ale teraz potrzebują 90!”. Ciężkie jest życie napastnika. Na koniec bremeńczyk, Claudio Pizarro, po serii spotkań z HSV: „W ostatnich dwóch tygodniach miałem więcej kontaktów z Mathijsenem niż z własną żoną”. Futbol to chyba gra przyjemna, choć nie zawsze: „Kiedy widzi się, kto dziś gra w napadzie reprezentacji, to stwierdzić trzeba, że kiedyś nie mogliby nawet powąchać piłki” – to bezlitosny dla Gomeza, Klose i Podolskiego Gerd Mueller. Cóż, ostro było na początku i ostro kończymy, ale ciąg dalszy nastąpi.

Skorzystałem z cząstki zbiorów Arnda Zeiglera, z Bremy oczywiście.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: