Archiwum dla Sierpień, 2012

Thomas Schaaf i …

Posted in Aktualności, Dyscypliny i konkurencje, Piłka nożna, WERDER with tags , , , on Sierpień 31, 2012 by prussport

Arnd Zeigler jest dla kibiców Werderu, kimś w rodzaju Nick Hornby’ego, autora „Futbolowej gorączki”, fana Arsenalu. Prowadzi spikerkę na stadionie, audycje radiowe i telewizyjne, pisze książki. Tym razem w jego królestwie pojawił się sam … Thomas Schaaf, trener I drużyny, to mało powiedziane. To człowiek, którego życie splotło się po prostu z historią klubu.

A wiecie już, że skrót SV Werder, to wcale nie Sportverein a Schaafverein?

No i wspólny trening obu Panów. Nie mogę ze śmiechu…

Reklamy

Jaka jest prawdziwa wartość zwycięstwa?

Posted in Aktualności, Dyscypliny i konkurencje, Kolarstwo, Lekkoatletyka with tags , , , on Sierpień 30, 2012 by prussport

Doping istniał w sporcie od zarania dziejów. Już podczas starożytnych igrzysk wspomagano się mniej lub bardziej tajemniczymi roślinami. Tajemnicze wywary i napary miały pomóc w osiągnięciu sukcesu. Wierzono także w moc trunków i w ten sposób wino miało się także stać „eliksirem zwycięstwa”.

Pierwsze nowożytne „wpadki” dotyczyły cyklistów. Odnotowano je już na przełomie XIX i XX wieku. W celu polepszenia wydolności brali tabletki nitrogliceryny, kofeinę, wywary z naparstnicy, eter, opium, heroinę, a nawet jad węży i ropuch. W 1886 roku doszło do pierwszej tragedii. Brytyjski kolarz Linton, po zażyciu środka o nazwie trimethyl (podobnego do eteru) zmarł na trasie wyścigu Bordeaux-Paryż /jego los podzielił w 1960 roku w trakcie igrzysk w Rzymie Duńczyk, Knud Jensen/

Pierwszy głośny skandal związany był z włoskim maratończykiem Pietro Dorando, który podczas Igrzysk w Londynie w 1908 r. wygrał bieg. Do mety dobiegł skrajnie wyczerpany przy nie małej pomocy sędziów. Został jednak zdyskwalifikowany za zażywanie …strychniny.

Przez następne stulecie pomysłowość medycznych geniuszy wynosiła sportowców na szczyty sportowej rywalizacji. Kolarze, lekkoatleci, bokserzy, pływacy to tylko cześć niechlubnej sportowej reprezentacji. Kiedy sport stał się ważnym elementem propagandy doping zagościł na stałe w takich krajach jak: NRD, Związek Radziecki, Rumunia, Chiny czy USA. Heidi Krieger, Katrin Krabbe czy Ben Johnson kojarzą się dziś chyba bardziej z dopingiem niż z wynikami sportowymi.

Kontrole antydopingowe, surowe kary i dyskwalifikacje towarzyszą sportowi w równym stopniu co doping… kibiców oklaskujących swych idoli. Jak zatem ocenić dwa poniższe przykłady z niedawno zakończonych igrzysk w Londynie? Po pierwsze przykład południowoafrykańskiego pływaka Camerona van der Burgh, który zdobywszy złoty medal w wyścigu na 100 metrów stylem klasycznym przyznał, że w finale zastosował serię niedozwolonych ruchów używanych w pływaniu delfinem. Jak sam mówi : doszło do tego, że jeśli nie nagniesz zasad, zostajesz w tyle, stajesz w niekorzystnej sytuacji, więc każdy stara się w jakiś sposób przekroczyć dozwolone granice. Z punktu widzenia zasad moralnych, nie powinno się tego wykonywać, ale nie jestem w stanie poświęcać moich osiągów, czterech lat ciężkiej harówki komuś, kto oszukuje bez skrupułów.
Po wtóre kariera Aleksandra Winokurowa – kazachskiego kolarza- postać znana i ceniona w kolarskim świecie. Wygrywał wiele wyścigów, ale udowodniono mu, iż czasami „wspomagał się ” za co został ukarany dyskwalifikacją.
Na zakończonych niedawno igrzyskach olimpijskich w Londynie zdobył złoty medal ze startu wspólnego. Komentując te zawody sprawozdawca publicznej telewizji stwierdził – z wielką satysfakcją i uznaniem – że było to wspaniałe zwieńczenie sportowej kariery. Co mają powiedzieć ci zawodnicy których kiedyś oszukiwał? Tego z odbiornika juz nie usłyszałem.
Czy zatem ważne jest zwycięstwo ponad wszelką miarę, zwycięstwo zdobyte za pomocą „eliksiru” lub niedozwolonych technik. Cóż oznacza w dzisiejszym sporcie zwyciężyć?

[MS]

Jutro start 50. sezonu Bundesligi

Posted in Aktualności, Dyscypliny i konkurencje, Piłka nożna, WERDER with tags , , , , , on Sierpień 23, 2012 by prussport

Bundesliga ma już 50 lat – kiedy to minęło? I znowu pierwszy mecz to starcie Borussia Dortmund – SV Werder Brema. Jak wtedy… Czas płynie szybko ale filmy takie, jak poniżej pokazują jak wiele się zmieniło.

Relacja pioniera roku 1945

Posted in Bolesław Dymel, BOP Baltia Gdańsk, Dyscypliny i konkurencje, Kluby i drużyny, Lechia Gdańsk, MIlicyjny Klub Sportowy, Piłka nożna, SKS Płomień with tags , , , on Sierpień 22, 2012 by prussport

O czasach powojennych, kiedy zaczynano uprawianie sportu w Gdańsku po gehennie II wojnie światowej pisaliśmy już i fakty znamy. Czym innym są jednak fakty a czym innym relacja człowieka, który był i który pamięta. W starej gazecie z 1965 r. znalazłem wspomnienia Bolesława Dymla, wówczas przewodniczącego Wojewódzkiego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki. Oto fragmenty jego relacji:

Należę do tych nielicznych dwudziestolatków, którzy zjawili się na Wybrzeżu w składzie grupy operacyjnej. Przybyliśmy do Gdańska w nocy z 1 na 2 kwietnia, kiedy wokół grzmiały jeszcze działa. Stworzyliśmy tzw. bataliony morskie i zabezpieczaliśmy różne obiekty. Jako stary zawodnik i działacz gnieźnieńskiej „Stelli” zakrzątnąłem się wraz z kolegami wokół spraw sportowych. Jak wszędzie, tak i tu rozpoczynaliśmy od piłki nożnej (tak, to fenomen tej dyscypliny sportu – przyp. mój). Pierwszy mecz rozegraliśmy już 17 kwietnia. Na terenie Gdańska i okolic nie było żadnego boiska, uprzątnęliśmy powierzchownie klepisko stadionu im. Karola Marksa we Wrzeszczu (obecny AZS – a dziś boisko GUMed. przy ul. Hallera – przyp. mój) i jako VI Komisariat graliśmy z Reflektorzystami, czyli reprezentacją lotniczych wojsk radzieckich […] Wkrótce potem zaczęliśmy organizować kluby i związki sportowe. Pierwszy powstał właśnie z naszego VI Komisariatu i nazywał się MKS Pogoń. To nic innego jak późniejszy GKS Wybrzeże. Dalej przy Biurze Odbudowy Portów powstał BOP, czyli dzisiejsza „Lechia”, w której przed laty grały takie sławy, jak Hogendorf, Baran, Łącz, następnie zaczął działać Strażacki KS „Płomień”, szybko reaktywowała się „Gedania” – bastion polskości międzywojennego dwudziestolecia…

Początki były bardzo a bardzo trudne. W Gdańsku trudniejsze niż gdziekolwiek. Miasto zniszczone w 90 procentach, porty w gruzach, o obiektach sportowych nie ma co nawet mówić. Nie było nic, dosłownie nic. Najpierw uprzątnięto wspomnianą już płytę AZS, później doprowadzony do stanu jakiej takiej używalności stadion Lechii. Jedyną salę sportową, czyli dawną ujeżdżalnię, zabrał teatr. W dodatku potrzeby w Gdańsku szeregowały się oczywiście według ogólnopolskiej ważności. Najpierw woda i żywność, dalej porty, potem stocznia, następnie domy dla ludzi, znacznie później planowa odbudowa miasta. […] Jak w takich warunkach mogło się rozwijać życie sportowe, jak mogły powstawać obiekty? 

A jednak w tym morzu potrzeb i sport znalazł swoje miejsce, oddanych mu ludzi. Ta krótka relacja ilustruje najlepiej fenomen uprawiania sportu – niezbędnego składnika naszej egzystencji.

Lechia-Sheffield Utd.

Posted in Dyscypliny i konkurencje, Kluby i drużyny, Lechia Gd.-Sheffield Utd-17. 07. 1974, Lechia Gdańsk, Piłka nożna, Sheffield United with tags , , , on Sierpień 21, 2012 by prussport

Wybrzeżowi piłkarze (podobnie jak ci z Warmii i Mazur) nigdy nie rozpieszczali swoich kibiców. Na boiskach od zawsze brakowało meczów o stawkę, z prawdziwymi emocjami. Z braku takich kibice zmuszeni byli (i są?) do emocjonowania się meczami towarzyskimi. Jeden z nich odbył się 17 lipca 1974 r. na stadionie przy ul. Traugutta. Do Gdańska przyjechał zespół I ligi angielskiej (najwyższa klasa rozgrywkowa), jeden z najstarszych zespołów na świecie – Sheffield United (rok powstania – 1889). Klub z ojczyzny futbolu zawsze robi wrażenie a Sheffield (dziś trochę zapomniana firma) ma na swoim koncie i tytuł mistrzowski (1898) i Puchar Anglii (1899, 1902, 1915, 1925). W Gdańsku zjawił się w najsilniejszym składzie z reprezentantem Anglii, Tonym Currie oraz Keithem Eddy’m czy Allanem Woodwardem. Currie grał nawet w słynnym meczu na Wembley.

Lechia (wówczas II-ligowa) podeszła do tego meczu bardzo poważnie. Piłkarze przebywali na kilkudniowym obozie w Szczecinku a do tego meczem tym miał zadebiutować nowy trener gdańszczan – Wojciech Łazarek. Spotkanie zapowiadało się więc bardzo interesująco. Jak to zwykle jednak bywa z dużej chmury spadł mały deszcz. Ok. 8 tys. kibiców oglądało spotkanie raczej nudne, z ambitnymi atakami Lechistów i stojącą grą wyspiarzy. Zakończyło się najgorszym z remisów – 0:0.

Lechia: Słabik, Musiał (Sęk), Górski, Tokarz, Gładysz, Jahn, Głownia (Bestkowski), Radowski, Korynt (Delega), Makowski, Głos.

Sheffield Utd: J. Brown, L. Badger, A. Ogden, C. Franks (T. Hemsley), S. Goulding, M. Speight, A. Woodward, T. Currie, B. Dearden (T. Nicholl), J. Bradford, T. Field.

Dla drużyny angielskiej było to jeden z wielu przedsezonowych spotkań przygotowawczych dla kibiców i piłkarzy w Gdańsku wydarzenie. Na pamiątkę tego wydarzenia pozostało zdjęcie drużyny Sheffield z autografami i sympatycznymi pozdrowieniami dla kibiców i piłkarzy „F.C. LECHIA”  

 

Tschammerpokal 1936-1939

Posted in BeUV Danzig, Dyscypliny i konkurencje, Hindenburg Allenstein, Imprezy, Piłka nożna, Puchar Niemiec, SC Preussen Danzig, Victoria Stolp, Yorck Boyen Insterburg on Sierpień 17, 2012 by prussport

Opisany ostatnio inauguracyjny roku rozgrywania Pucharu Niemiec okazał się pomyślny dla drużyn z Prus. Masovia Lyck, czyli drużyna z Ełku doszła do 1/8 Finału. W całych rozgrywkach, o czym nie napisałem, zwyciężyła drużyna 1 FC Nürnberg po zwycięstwie nad „polskim” Schalke (też w tym miejscu opisywanym). Rok następny nie był dla pruskich drużyn dużo słabszy.

1936

Tym razem w rozgrywkach wzięło udział „zaledwie” 5 291 drużyn. Mistrzem Gauligi w sezonie 1935/36 została drużyna SV Hindenburg Allenstein/Olsztyn i ona automatycznie uzyskała awans do pierwszej „centralnej” Rundy, w której zwyciężyła zespół z Tylży:

MSV von der Goltz Tilsit – SV Hindenburg Allenstein 0:2

Grała także drużyna z Gdańska ale rywal ze Słupska okazał się zbyt mocny:

Victoria Stolp – Preussen Danzig 6:0

2 Runda

SV Hindenburg Allenstein – Victoria Stolp 2:1

3 Runda (1/8 Finału)

SV Hindenburg Allenstein – VfB Peine 1:3

W finale Pucharu zespół Schalke 04 przegrał znowu – tym razem uległ VfB Leipzig.

1937

Z powodów finansowych liczba drużyn uczestniczących w rozgrywkach po raz kolejny zmalała. Wystartowało ich tylko 4500, w tym dwa z naszych terenów. Obydwa nie przebrnęły pierwszej rundy. Zespół z Olsztyna został rozbity przez mało znany zespół z Tegel, poźniejszej Allemanii Wacker Berlin a drużyna z Gdańska uległa po dogrywce znanej firmie – Hercie BSC.

1 Runda

Wacker 04 Tegel – SV Hindenburg Allenstein 6:0

BeUV Danzig – Hertha BSC 2:3

 

 

Warto dodać, że w finale Schalke  z wieloma zawodnikami o mazurskich korzeniach wreszcie zwyciężyło. W stosunku 2:1 pokonało Fortunę Düsseldorf.

1938

Rozgrywki w tym roku zmieniły swój charakter z przyczyn politycznych. Po zajęciu przez Hitlera Austrii w marcu 1938 r. drużyny z tego kraju zostały włączone do niemieckiego związku piłki nożnej.  W rozgrywkach pucharowych osiem z nich zostało włączonych od ćwierćfinału. SK Rapid Wiedeń ostatecznie zdobył puchar.

1 Runda

Stettiner FC – Yorck Boyen Insterburg 1:1 po dogrywce. Drużyna ze Szczecina zrezygnowała z powtórzenia meczu

SV Hindenburg Allenstein – Preussen Danzig 2:0

2 Runda

Hertha BSC – SV Hindenburg Allenstein – walkower dla berlińczyków

Rok właściwie bez „pruskiej” historii.

1939

Od początku w rozgrywkach wystartowały zespoły skupione w gaulidze „Ostmark”, gdzie grały zespoły austriacki oraz „Sudetenland”. W trakcie rozgrywania pierwszej rundy Niemcy zaatakowały Polskę, co skomplikowało rozgrywki. W związku z tym finał został rozegrany dopiero 28 kwietnia 1940 r.  Szokujące jest to zestawienie toczącej się wojny i równolegle rozgrywanych meczów. Ale jeszcze większe zdziwienia miały dopiero nadejść.

1 Runda

PSV Danzig – Victoria Stolp 2:3

Sportvgg Masovia Lyck – MSV TIlsit – nie odbył się z powodu działań wojennych. Obydwa zespoły zostały wykluczone z rozgrywek.

2 Runda

Victoria Stolp – Blau-Weiss 90 Berlin 1:3

Zespół ze Słupska nie dał rady w drugiej rundzie i tym samym zakończył przedwojenną pucharową przygodę zespołów z terenu Prus. Nastąpił smutny wojenny czas ale … rozgrywki toczyły się dalej [cdn]

 

 

 

90 lat KS „Gedania”

Posted in Brunon Matuszak, Jakub Bawelski, Kluby i drużyny, Konrad Rudolf, KS Gedania, Maksymilian Ruprecht on Sierpień 15, 2012 by prussport

Popatrzyłem dziś na strony rozczłonkowanego klubu, jakim jest dziś dawny Klub Sportowy „Gedania”. Niezależnie od siebie działają sekcje: piłkarska (Gedania 1922), siatkarska (Energa-Gedania) oraz wioślarska (GTW Gedania) Na żadnej ze stron nawet wzmianki o tym, że dokładnie przed 90. laty powstał klub, który stał się legendą. Dziś już chyba nie bardzo pamiętaną i potrzebną ale … po to jesteśmy, aby przypominać. Zresztą przyłożyliśmy ręki do inauguracji obchodów 90-lecia w Ratuszu Głównego Miasta.

O początkach klubu pisałem w katalogu do wystawy sportowej:

W dniu 15 sierpnia (lub według innej wersji – 15 września) z inicjatywy Jakuba Bawelskiego i Edmunda Matuszaka odbyło się spotkanie założycielskie nowego klubu. Pierwszym prezesem został Konrad Rudolf, a jego zastępcą Maksymilian Ruprecht. W dniu 19 marca 1926 r. został uchwalony statut klubu. Celem nowej organizacji sportowej „Sportklub Gedania e.V.” (bo taka była oficjalna nazwa klubu) było pielęgnowanie wszelkiego rodzaju sportu, utrzymywanie łączności z innemi Klubami i towarzystwami sportowemi. Ważnym zapisem w Statucie było zastrzeżenie o apolityczności. Choć językiem urzędowym był polski, to do klubu należeli także Niemcy (do 1935 r.) i Żydzi (do 1939 r.). „Gedania” była klubem wielosekcyjnym. W 1924 r. powstały sekcje lekkoatletyczna i strzelecka, dwa lata później tenisowa, następnie bokserska, motocyklowa (1928), piłki ręcznej mężczyzn (1929), hokeja na lodzie i piłki ręcznej kobiet (1930) oraz tenisa stołowego i kolarska (1934). Od 1926 r. sportowcy trenowali na boisku przy skrzyżowaniu ulic Heeresanger (dziś ul. Legionów) i Ringstrasse (dzisiejsza ul. Kościuszki). Główną grupą członków klubu byli pracownicy instytucji polskich: kolejarze i pocztowcy. W warunkach politycznych ustalonych po I wojnie światowej na terenie Wolnego Miasta Gdańska sport stanowił dla mniejszości polskiej dobrą (a często jedyną) podstawę do realizacji aspiracji narodowych. Był także okazją do manifestacji polskości. Było to widoczne zwłaszcza podczas meczów piłkarzy, którzy od 1924 r. rywalizowali w rozgrywkach „Baltischer Sport-Verband” (wcześniej „Baltischer Rasen- und Wintersport-Verband”) zrzeszającego kluby Wolnego Miasta Gdańska oraz Prus Wschodnich i Zachodnich jak też podczas innych zawodów. Po dojściu Hitlera do władzy (1933) rywalizacja była coraz ostrzejsza, mnożyły się incydenty na tle nacjonalistycznym, które odbijały się na działalności klubów sportowych, zarówno polskich jak i niemieckich. Ze względu na swoją polskość „Gedania” był nawet wykluczana z rozgrywek, czy zawodów. Tragicznym finałem prowadzonej w coraz trudniejszych warunkach działalności sportowej były masowe aresztowania po wybuchu II wojny światowej, które dla wielu polskich sportowców skończyły się śmiercią. 

To najkrócej jak można, w szczegółach będziemy jeszcze temat rozwijać. Co do początków, to warto dodać, że spotkanie założycielskie odbyło się w nieistniejącym domu św. Józefa przy ul. Garncarskiej 4. Spowodowane było konfliktem na łonie gdańskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Oliwy do ognia miła dolać wyjazd drużyny piłkarskiej do Warszawy na zaproszenie klubu „Korona”. Po nim stwierdzono, że Towarzystwa nie stać na utrzymywanie dość kosztownej sekcji piłkarskiej. Nowy klub miał początkowo nosić nazwę „Polonia” i używać barw biało-niebieskich. Barwy były jednak już zajęte przez jeden z niemieckich klubów więc zdecydowano się na biało-czerwone i zmieniono także nazwę.

Oprócz wspomnianych wyżej prezesów w skład zarządu weszli jeszcze: Eugeniusz Kastalski – sekretarz, Wilhelm Kierszewski – zastępca sekretarza, Mieczysław Jankowski – skarbnik, Jakub Bawelski – kapitan sportowy oraz Lucjan Malski i Florian Broś – członkowie zarządu.  Poniżej zdjęcie wykonane zapewne przy okazji obchodów 50-lecia klubu, na którym widać jego założycieli: Jakuba Bawelskiego i Edmunda Matuszaka.

%d blogerów lubi to: