Archive for the Paryż 1924 Category

Medale-pamiątki z igrzysk

Posted in Barcelona 1992, Igrzyska olimpijskie, Paryż 1924, Rzym 1960, Tokio1964, Wystawa 2012 with tags , , , , , on Lipiec 20, 2012 by prussport

Druga grupa medali prezentowana na wystawie „Citius-Altius-Fortius” to medale pamiatkowe, ktotre otrzymuja wszyscy uczestnicy igrzysk olimpijskich. To produkcja masowa i roznie bywalo z jakoscia wykonania medali. W 1955 przewodniczacy MKOl A. Brundage zwrocil sie do komitetow organizacyjnych przyszlych igrzysk z prosba o dbalosc o najwyzsza jakosc techniczna tych medali. Medale te sa ciekawymi przedmiotami do studiowania. Roznia sie miedzy soba pod wzgledem kompozycji i formy a takze materialu z jakiego zostaly wykonane.

Najstarszym medalem na wystawie jest medal pamiatkowy z Paryza, z 1924 r. To oczywiscie pamietne igrzyska – po raz pierwszy mogla się tam pojawic reprezentacja Polski.

To medal wazny historycznie. Sa tez medale ciekawe od strony plastycznej. Wybralem medale z Rzymu (1960), Tokio (1964) i Barcelony.

Rozne motywy, rozne kompozycje. Organizatorzy igrzysk mieli bardzo rozne pomysly na materialna i wizualna strone medali. To podobny, choc na pewno mniej znany material, jak plakaty olimpijskie. To tylko wybrane medale – na wystawie mamy ich więcej!

BARDZO PRZEPRASZAM ZA BRAK POLSKICH CZCIONEK – COS SIE STALO – OBIECUJE POPRAWE!

Reklamy

Szelestowski – olimpijski sen

Posted in Biegi, Dyscypliny i konkurencje, Igrzyska olimpijskie, Ludzie, Paryż 1924, Stefan Szelestowski on Kwiecień 6, 2012 by prussport

Dobra forma i uzyskane rezultaty sprawiają, iż otrzymuje powołanie na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu, które są dla młodego zawodnika wielkim wyróżnieniem. Startuje w biegu na 5000 m oraz biegu drużynowym na 3000 m (razem z Stanisławem Zifferem i kolegą klubowym Julianem Łukaszewiczem). W biegu indywidualnym podczas eliminacji zajmuje 10 miejsce na 17 zawodników i tym samym nie awansuje do finału. W biegu drużynowym polska reprezentacja także nie przebija się przez eliminacje zajmując ostatnie, piąte miejsce w swej serii. Udział w igrzyskach to jednak nie tylko medale i laury. To także sportowe święto i możliwość wymiany doświadczeń, wręcz nauka od lepszych. Taką lekcję nasz zawodnik z pewnością otrzymał. Dwukrotnie podczas biegów eliminacyjnych startuje razem z najwybitniejszym biegaczem w historii – fińską legendą sportu – Paavo Nurmim. Dla młodego zawodnika, jakim był przecież Szelestowski możliwość oglądania i wspólnego biegu z pięciokrotnym złotym medalistą Igrzysk była z pewnością niezwykłym wydarzeniem.

[MS]

Ziffer, Łukaszewicz i Szelestowski w Paryżu – rok 1924.

Cenna pamiątka po Mieczysławie Łomowskim

Posted in Dyscypliny i konkurencje, Igrzyska olimpijskie, Londyn 1908, Londyn 1948, Ludzie, Mieczysław Łomowski, Paryż 1924, Rzut dyskiem, Rzut kulą, Wystawa 2012 on Marzec 25, 2012 by prussport

Właśnie oddana została do konserwacji bardzo cenna pamiątka po Mieczysławie Łomowskim, zawodniku, działaczu, pedagogu sportowym. (1914 – 1969). To dyplom uczestnika pierwszych powojennych Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1948 r. Łomowski startował tam w konkurencji rzutu (pchnięcia) kulą. Zajął IV miejsce ustępując tylko bezkonkurencyjnym reprezentantom USA. Wygrał W. Thompson z wynikiem 17, 12 m (rekord olimpijski), drugi był F. Delaney (16,68 m) a trzeci J. Fuchs – 16, 42 m. Nasz reprezentant rzucił 15, 43 m.

Zachowany dyplom jest jedyną pamiątką po znakomitym zawodniku, jaka znajdzie się na przygotowywanej wystawie („Citius-Altius-Fortius. Lokalny wymiar wielkiej idei sportu, Ratusz Głównego Miasta Gdańska, 25 maja – 30 września 2012). Tym cenniejszy, że dokumentuje także inne, zapomniane już dziś wydarzenie – Mieczysław Łomowski był chorążym polskiej ekipy olimpijskiej. Funkcja to niesłychanie zaszczytna, zwłaszcza w Polsce, gdzie dzierżący chorągiew chorąży był jedną z najważniejszych osób w wojsku. Chorągiew jako znak bojowy była niemal święta a chroniący ją człowiek nie mógł być przypadkowy. Funkcja chorążego w polskim sporcie pojawiła się w XIX w. wraz z tworzeniem się stowarzyszeń i klubów sportowych. Każda organizacja miała godło (herb) i chorągiew.

Pierwsza defilada olimpijczyków odbyła się podczas otwarcia Igrzysk IV Olimpiady w Londynie 13 lipca 1908 r.  Każdą z ekip prowadził chorąży. Od Igrzysk w Sztokholmie w 1912 r.  przed każdą reprezentacją idą także heroldowie niosący nazwy uczestniczących państw.  Co warto przypomnieć polska chorągiew w ceremonii otwarcia Igrzysk pojawiła się już w 1920 r. Wprawdzie polska reprezentacja do Antwerpii nie dotarła (z powodu wojny polsko-radzieckiej) ale w ten sposób symbolicznie zaznaczyła swój udział. Cztery lata później w Chamonix (I Igrzyska Zimowe) i w Paryżu (VIII Igrzyska Letnie) chorągiew towarzyszyła już polskim ekipom. Niegdyś chorążowie polskiej reprezentacji wyznaczani byli przez kierownictwo ekipy, teraz wyznacza szef Misji Olimpijskiej.

Ciekawe, że spośród 19 chorążych Igrzysk letnich w latach 1924-2008 mamy   pięciu „naszych” sportowców. Oprócz Mieczysława Łomowskiego (1948), Waldemar Baszanowski (1964, 1968, 1972), Grzegorz Śledziewski (1976), Andrzej Wroński (2000) oraz Marek Twardowski (2008).

A kim był właściwie Mieczysław Łomowski?

Pochodził z Wilna, gdzie zaczął też treningi po okiem Tadeusza Lacha i Władysława Wiro-Kiro. Był bardzo wszechstronny – uprawiał pływanie, wioślarstwo, kolarstwo, hokej na lodzie ale przede wszystkim lekkoatletykę. Wkrótce wyspecjalizował się w rzucie kulą i dyskiem i trafił do reprezentacji Polski. Po wojnie osiedlił się w Gdańsku. Mieszkał m.in. we Wrzeszczu na ulicy Żołnierza Tułacza 10 (dziś Kunickiego). W 1947 r. zdobył dwa tytuły mistrza Polski (kula i dysk), w roku następnym pobił rekord kraju w rzucie dyskiem wynikiem 47, 46 m. Rekord w rzucie kulą udało mu się pobić dopiero w 1952 r. (16, 15 m). Znakomite wyniki sprawiły, że trafił do kadry na Igrzyska w Helsinkach w 1952. Z powodu kontuzji musiał z nich jednak zrezygnować. Startował dalej w barwach gdańskiej Gwardii a później zajął się pracą szkoleniową. Wychował m.in. Eugenię Rusin-Ciarkowską i Władysława Komara (oboje zaprezentujemy na wystawie). Oprócz pracy trenerskiej realizował się jako działacz. Pracę przerwał nagle wypadek samochodowy pod Gniewem, 15 października 1969 r.

Szczegółowy przebieg kariery zawodniczej z portalu http://www.pkol.pl

Zawodnik gdańskich klubów: BOP (1945), Lechii (1946-1949), Budowlanych (1950-1951), Gwardii (1952-1956) i Wybrzeża (1957-1958), był 7-krotnym reprezentantem Polski w meczach międzypaństwowych 1950-1954 (13 startów, 5 zwycięstw indywidualnych), 16-krotnym medalistą mistrzostw krajowych, w tym: 3-krotnym mistrzem Polski w pchnięciu kulą (1947-1949) i 5-krotnym w rzucie dyskiem (1947-1949, 1951, 1953) oraz 2-krotnym rekordzistą Polski: kula – 16.15 (11 maja 1952 Bydgoszcz) i dysk – 47.46 (27 maja 1948 Gdańsk). Startował na mistrzostwach Europy w Oslo (1946), ale największy sukces przyniósł mu start olimpijski (1948), gdzie w pchnięciu kulą uległ tylko Amerykanom. Był najlepszym Europejczykiem. Mimo stałych i znaczących postępów (pobił rekord Heljasza w kuli), nie pojechał na drugie igrzyska (1952) wyeliminowany  przez kontuzję. Gdy miał 41 lat, pobił swoje rekordy życiowe: kula – 16.25 (26 czerwca 1955 Poznań) i dysk – 48.77 (2 października 1955 Gdańsk).

Ciągle to samo zdjęcie … z Orłem w tle

Posted in Aktualności, Dyscypliny i konkurencje, Igrzyska olimpijskie, Paryż 1924, Piłka nożna on Listopad 27, 2011 by prussport

W ostatnim czasie byliśmy świadkami dość niecodziennych zdarzeń jakimi były dyskusje nt. przywrócenia orła na reprezentacyjne koszulki piłkarzy. Niecodzienne dlatego, że w ogóle nie powinny się zdarzyć. To trochę tak jak debatowanie o tym, czy w piłkę nożną powinno się grać piłką. Orzeł przypisany był do strojów od zawsze i zmieniał się tylko jego wygląd, ale nikt nie zakładał, że zniknie w ogóle.

Powracając do zdjęcia z 1924 r. przybliżymy postać , która na stałe wpisała się w historię polskiej piłki i choć z tego nie zdajemy sobie sprawy jest z nami obecna niemal w każdy ligowy weekend. Któż z nas nie słyszał sprawozdawcy sportowego relacjonującego mecz Cracovii, który witał słuchaczy czy widzów słowami : ze stadionu przy ulicy Kałuży wita Państwa…

Józef Kałuża – bo jego postać przybliżamy na zdjęciu stoi trzeci od lewej – był jednym z najlepszych piłkarzy przedwojennej Cracovii i reprezentacji Polski. Jego piłkarskie początki tak wspomina inna wielka postać polskiej piłki Stanisław Mielech / polecam artykuł o S.M. ze względu na jego działalność w Wolnym Mieście Gdańsku http://www.legia.net/lekki/index.php?typ=news&id=13922 / : Pierwsze moje spotkanie z Józkiem zdarzyło się na krakowskich Błoniach. Mieliśmy tam swoją „paczkę”, do której należeli: Przystawski, Domagalski, Świszczowski, Pałasiński, Tondos, Kowal i inni. Co jak co, ale wózki umieliśmy już dobrze kręcić. Kiwało się przeciwnika dla samej sztuki wózkowania, którą uważaliśmy za najważniejszą z umiejętności piłkarskich. Zdobycie bramki, jeżeli przy tym nie przewózkowało się bramkarza, nie było cenione. Paczka nasza znana była na Błoniach jako najsilniejsza.
Zdarzyła się nam raz sposobność rozegrania zawodów z dobrym przeciwnikiem, lecz nie mieliśmy pełnego składu. W tym momencie jakiś mały, niepozorny uczniak, przysłuchujący się naszym pertraktacjom z przeciwnikiem, ozwał się nagle:
– Ja mogę zagrać. Poprowadzę wam atak.
– A w jakiej paczce grywałeś dotychczas?
– W Podgórzu.

Była to dla nas prawie obraza. Podgórze było w naszych pojęciach dzielnicą niepotrzebnie przyłączoną do Krakowa, sportowo „nieważną”. A tu jakiś Podgórzanin miał ambicje nie tylko zagrać w naszej paczce, ale i poprowadzić nasz atak, atak najlepszej paczki na Błoniach! Śmieliśmy się z tego serdecznie, a on tylko patrzył na nas ironicznie. Wreszcie któryś z nas rzekł:
– Jak on jest z Podgórza, to chyba musi grać.
I znowu śmieliśmy się myśląc, co to będzie za heca z tym podgórskim beanem.

Zaczęła się gra i… tego dnia poznaliśmy Józefa Kałużę. Nim to był bowiem ów niepozorny uczniak. To co on wówczas wyprawiał na boisku było kunsztem, którego jeszcze nie znaliśmy. Grał inaczej niż my wszyscy. Piłka słuchała go, kleiła mu się do nogi. Wózkował świetnie, lecz wózkiem trudno nam było zaimponować. Rewelacją dla nas były natomiast jego strzały, ustawianie się do piłki, wybieganie na pozycję, wypuszczanie piłek łącznikom na przebój lub na skrzydła. Jego zagrania powiązały nasze bezplanowe indywidualne gierki i nadały im sens. Jak łatwo było przy nim zdobywać bramki. Od tego meczu zyskaliśmy w nim wodza i promotora naszych piłkarskich poczynań.

Kariera piłkarska Józefa Kałuży trwała blisko 20 lat. W ligowych rozgrywkach rozegrał
w krakowskiej drużynie ponad 400 spotkań strzelając przy tym blisko 500 bramek. Po zakończeniu kariery zawodniczej dostaje propozycję objęcia drużyny narodowej. Pod jego wodzą Polska zajmuje czwarte miejsce na igrzyskach w Berlinie w 1936 r. oraz debiutuje na mistrzostwach świata we Francji. Tam też miał miejsce niezwykły mecz. Polska drużyna wraz z fenomenalnym Ernestem Wilimowskim przegrywa po wspaniałej grze z Brazylią 5 – 6. Sam Wilimowski jako pierwszy zawodnik strzela cztery gole w jednym meczu podczas mundialu. Osiągnięcie to zostało pobite dopiero po ponad 50 latach, a sam mecz uznawany jest za jeden z najważniejszych w dziejach mistrzostw świata. Kałuża był też ostatnim trenerem, który prowadził drużynę przed wybuchem II wojny światowej. W dniu 27.08.1939 r. Polacy pokonują aktualnych wicemistrzów świata Węgrów 4 – 2. Na podobne sukcesy drużyna polska musiała poczekać do ery Kazimierza Górskiego i jego Orłów.

Józef Kałuża umiera w roku 1944 w Krakowie w wieku 48 lat. Niestety z powodu wojny szczepionka, która mogła pomóc w zwalczeniu choroby nie była osiągalna…

[MS]

Historia jednego zdjęcia-cz. 2 czyli kto jest kto?

Posted in Dyscypliny i konkurencje, Igrzyska olimpijskie, Paryż 1924, Piłka nożna on Listopad 23, 2011 by prussport

Pierwszy turniej olimpijski nie był zbyt dla polskiej reprezentacji zbyt udany. Trafiła na zdecydowanie zbyt mocne dla niej Węgry i uległa 0:5.  Po odzyskaniu niepodległości spotykaliśmy się zresztą z bratankami  6 razy i wyniki także nie były optymistyczne:

18.12.1921, Budapeszt: WĘGRY–POLSKA 1:0 (Szábo)

14.05.1922, Kraków: POLSKA-WĘGRY 0:3 (Gintel sam., Solti 2)

26.05.1924, Paryż (Francja): WĘGRY-POLSKA 5:0 (Hirzer 2, Opata 2, Eisenhoffer) – IO

31.08.1924, Budapeszt: WĘGRY-POLSKA 4:0 (Takács 2, Karasiak sam., Orth)

19.07.1925, Kraków: POLSKA-WĘGRY 0:2 (Winkler, Holzbauer)

20.08.1926, Budapeszt: WĘGRY-POLSKA 4:1 (Kautzky, Horvath, Fogl II, Senkey – Staliński)

Mimo słabego wyniku skład naszej reprezentacji godny jest uwagi. Rozszyfrujmy więc najpierw naszych bohaterów, tak dumnie noszących koszulki z orłem:

Mieczysław Batsch, Stanisław Cikowski, Wawrzyniec Cyl, Stefan Fryc, Józef Kałuża, Wacław Kuchar, Henryk Reyman, Leon Sperling, Marian Spoida, Zdzisław Styczeń, Mieczysław Wiśniewski

cdn.

Historia jednego zdjęcia: cz. 1 – Godło reprezentacji

Posted in Aktualności, Dyscypliny i konkurencje, Igrzyska olimpijskie, Paryż 1924, Piłka nożna on Listopad 10, 2011 by prussport

Źródło: Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie

Przysłuchując się dyskusji o godle reprezentacji Polski (a właściwie jego braku) sięgnęliśmy po bardzo szczególne zdjęcie. Kryje ono w sobie wiele istotnych znaczeń. To zdjęcie reprezentacji Polski w piłce nożnej na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu, w 1924 r. To był trudny okres dla kraju, odzyskanie niepodległości, kryzys, związane z tym problemy.  A jednak zdjęcie jest optymistyczne, piłkarze są zadowoleni i dumni. Bo na ich piersiach znajduje się wspaniały biały orzeł – godło nie tylko reprezentacji ale odrodzonego państwa, którego ci piłkarze byli reprezentantami. Sukcesów wtedy nie odnieśli ale … BYLI. A poprzez nich wszyscy Polacy.

Dziś zamiast Orła mamy logotyp (źródło: PZPN)

%d blogerów lubi to: