Archive for the Sztokholm 1912 Category

Jim Thorpe i Roman Korynt, cz. 1

Posted in Igrzyska olimpijskie, Jim Thorpe, Ludzie, Sztokholm 1912 on Lipiec 17, 2011 by prussport

Różniło ich niemal wszystko. Pochodzili z zupełnie różnych światów, reprezentowali odmienne dyscypliny sportu. Nie znali się. Ale łączy ich przegrana walka i życiowy dramat. Walka z  obsesją sportu amatorskiego, z machiną biurokratyczno-polityczną, która zniszczyła ich dokonania sportowe, dorobek i nie licząc się z niczym wyrzuciła na aut sportu, który ukochali. Dziś wiemy, że były to działania daleko niesprawiedliwe i niesłuszne.

Jim Thorpe (1888-1953), Indianin z plemienia Foksów (Lisów) o wdzięcznym imieniu Wa-Tho-Huck (Błyszczący Ślad). Człowiek stworzony do sportu, skoczny, silny, znakomicie biegający. Absolutny bohater Igrzysk Olimpijskich w Sztokholmie w 1912 r. Zwyciężył bowiem w pięcioboju nowoczesnym (jazda konna, szermierka, strzelania z pistoletu, pływanie na dystansie 300 m i bieg przełajowy na 4 000 m.). Wygrał cztery konkurencje. Jakby tego było mało pokonał także rywali w innym, trudniejszym wieloboju – dziesięcioboju. Rozgrywany był w ciągu trzech dni a Thorpe okazał się najlepszy w aż siedmiu (według innych źródeł w pięciu) dyscyplinach. Zgromadził 8412 punktów, o blisko 700 wyprzedzając następnego rywala. Jego rekord przetrwał 20 lat. Było to tak niesamowite osiągnięcie, że król Szwecji Gustaw V wręczając mu złoty medal wypowiedział pamiętne słowa: „Sir, you are the greatest athlete in the world”. Mówi to wiele o atmosferze tych dni i zachwycie znawcy sportu, jakim był król. Podobnie odpowiedź sportowca pokazuje jego skromność – wykrztusił tylko „Thanks king”. Rok później jednak Thorpe stracił złote medale.

Jak do tego doszło? Otóż Amatorska Unia Atletyczna doszła do wniosku, że zawodnik startował na igrzyskach bezprawnie, ponieważ wcześniej, kiedy w college’u grał w baseball otrzymywał za to 15 $ tygodniowo. Utracił więc prawa amatorskie i w tej sytuacji  nie miał prawa startować w igrzyskach, zgodnie z ideą Coubertina przeznaczonych dla amatorów. Rozgorzała ogólnoświatowa dyskusja, pojawiły się protesty, mistrz olimpijski nie poczuwał się do winy.  Został zdyskwalifikowany a Międzynarodowy Komitet Olimpijski odebrał mu wywalczone medale. Atleta do końca życia nie pogodził się z tym werdyktem i choć osiągnął wspaniałe rezultaty w futbolu amerykańskim to zawsze pamiętał o krzywdzie i odebranych złotych medalach olimpijskich. Jego życie to materiał na wspaniały film – taki został zresztą nakręcony z Burtem Lancasterem w roi głównej. W czasie II wojny światowej na ochotnika wstąpił do Marynarki, pływał w atlantyckich konwojach.

Został zrehabilitowany długo po śmierci – dopiero w 1982 r. MKOl oddał zabrane medale. Cóż jednak z tego? Krzywdy raz wyrządzonej nie można tak po prostu wymazać. Dramat człowiek i wspaniałego zawodnika na zawsze zapisał się w annałach sportu jako przejaw biurokratycznej bezduszności i obsesji amatorstwa, z którym sport olimpijski zmagał się bardzo długo a i dziś te sprawy budzą jeszcze emocje.

Na tle legendarnego Jima Thorpe’a historia Romana Korynta wygląda dużo skromniej. Jest prawie nieznana. Dramat zawodnika był jednak podobny. [c.d.n.]

Korzystałem m.in. z: T. Olszański, Moja osobista historia olimpiad, Warszawa 2004; D. Miller, Historia igrzysk olimpijskich i MKOl, Poznań 2008.

Reklamy
%d blogerów lubi to: