Archive for the Elżbieta Krzesińska Category

Biedna Sylwia czyli TOP 10 raz jeszcze

Posted in Andrzej Grubba, Andrzej Wroński, Artur Wojdat, Biegi, Boks, Bronisław Malinowski, Dyscypliny i konkurencje, Elżbieta Krzesińska, Janusz Sidło, Kazimierz Deyna, Lekkoatletyka, Piłka nożna, Podnoszenie ciężarów, Pływanie, Rzut dyskiem, Rzut oszczepem, Skok w dal, Sport ogólnie, Szermierka, Tenis stołowy, Waldemar Baszanowski, Władysław Kozakiewicz, Zapasy, Zygmunt Chychła on Styczeń 3, 2012 by prussport

Mój nieoceniony współpracownik i autor niektórych wpisów (Mariusz S.) zwrócił mi uwagę na straszne przeoczenie. Z mojego zestawienia Top 10 sportowców „pruskich” wypadł urodzony w Olsztynie znakomity pływak – Artur Wojdat. Błąd poprawiam i tym samym zestawienie wygląda następująco:

1. Janusz Sidło (lekkoatletyka) – 75

2. Waldemar Baszanowski (podnoszenie ciężarów) – 56

3. Andrzej Grubba  (tenis stołowy) – 45

4. Zygmunt Chychła (boks) – 36

5. Artur Wojdat (pływanie) – 30

6. Kazimierz Deyna (piłka nożna) – 29

7. Andrzej Wroński (zapasy) – 27

8. Władysław Kozakiewicz (lekkoatletyka) – 26

9. Elżbieta Duńska-Krzesińska (lekkoatletyka) – 22

10. Bronisław Malinowski (lekkoatletyka) – 21

Artur zajął bardzo wysokie miejsce nr 5 i tym samym wypchnął z „dziesiątki” Sylwię Gruchałę. Bardzo nam przykro.

Top 10 „pruskich” sportowców

Posted in Andrzej Grubba, Andrzej Wroński, Biegi, Boks, Bronisław Malinowski, Dyscypliny i konkurencje, Elżbieta Krzesińska, Janusz Sidło, Kazimierz Deyna, Lekkoatletyka, Ludzie, Piłka nożna, Podnoszenie ciężarów, Rzut oszczepem, Skok w dal, Sport ogólnie, Sylwia Gruchała, Szermierka, Tenis stołowy, Waldemar Baszanowski, Władysław Kozakiewicz, Zapasy, Zygmunt Chychła on Grudzień 31, 2011 by prussport

Koniec roku skłania do podsumowań i rankingów.  Zawsze są one subiektywne i niesprawiedliwe ale … lubimy je, bo porządkują nam rzeczywistość. Ktoś jest lepszy a inny gorszy. Jednak im większa skala czasu tym większa umowność wyboru i klasyfikacji. W perspektywie jednego roku można utrzymać obiektywizm oceny, choć jest to trudne ale w szerszym wymiarze? Od dłuższego czasu zastanawiam się, czy możliwe jest stworzenie klasyfikacji sportowców „pruskich” (używam tego określenia bez nacjonalistycznego znaczenia – jest po prostu krótsze od ‚sportowców Pomorza, Warmii i Mazur’) wszech czasów? Z uwzględnieniem dwóch okresów na które historia podzieliła dzieje sportu na naszych terenach – przed i po 1945 r. I doszedłem do wniosku, że nie jest to możliwe. Oczywiście każdy z nas może mieć swoje typy i ja też takowe mam ale jeżeli chodzi o obiektywną ocenę, to niestety nie da się takiego zestawienia wykonać. Mimo tej negatywnej konstatacji postanowiłem spróbować. Oparłem się na wynikach „Plebiscytu na najlepszego sportowca roku” organizowanego od 1926 r. przez dziennik „Przegląd Sportowy”. I tu oczywiście rodzą się wątpliwości. Po pierwsze plebiscyt to swoiste „vox populi”, głosowanie czytelników (z wyjątkiem roku 1953), którzy kierują się nie tylko wynikami ale swoimi preferencjami, popularnością konkretnego sportowca czy uprawianej przez niego dyscypliny. W grę wchodzi jego osobowość oraz wizerunek medialny. Przedstawiciele mniej popularnych czy mniej eksponowanych przez masowe media dyscyplin mają mniejsze szanse. Ważniejszym dla nas  problemem jest jednak fakt, że do 1939 r. sportowcy z terenu Pomorza, Warmii i Mazur, które nie znajdowały się w granicach Rzeczypospolitej  nie byli w Plebiscycie uwzględniani. Dlatego poniższe zestawienie obejmuje okres od 1945 r.  (a właściwie od pierwszego powojennego Plebiscytu w 1948). Dobre i to. Ale tu znowu problem i to ogólniejszej natury. Jakie wybrać kryterium przynależności do gronach „naszych – pruskich” sportowców? Czy decydować powinno miejsce urodzenie, czy miejsce zamieszkania a może związki z klubami na tym terenie? jeżeli tak, to czy przyjmować jakąś cezurę czasową? Czy „nasz” jest Mateusz Kusznierewicz, oficjalny ambasador Gdańska do spraw morskich, który urodził się w Warszawie i tam uprawiał sport. Ostatnimi laty działa jednak aktywnie w Gdańsku i z tym miastem jest kojarzony. Albo Janusz Sidło, który największe sukcesy odnosił już po wyjeździe z Gdańska. I znowu nie ma tu gotowego rozwiązania, nie można wytyczyć jednego kryterium oprócz jednego, najbardziej  ogólnego – jakiegokolwiek związku sportowca z „Prusami”.

Po tym przydługim wstępie czas na wyniki. Przyjąłem prostą punktację: za 1. miejsce w Plebiscycie 10 punktów za 10. miejsce – 1 pkt.  I oto rezultaty:

1. Janusz Sidło (lekkoatletyka) – 75

2. Waldemar Baszanowski (podnoszenie ciężarów)- 56

3. Andrzej Grubba  (tenis stołowy)- 45

4. Zygmunt Chychła (boks) – 36

5. Kazimierz Deyna (piłka nożna) – 29

6. Andrzej Wroński (zapasy) – 27

7. Władysław Kozakiewicz (lekkoatletyka) – 26

8. Elżbieta Duńska-Krzesińska (lekkoatletyka) – 22

9. Bronisław Malinowski (lekkoatletyka) – 21

10. Sylwia Gruchała (szermierka) – 21

Tak wygląda klasyfikacja. Poszczególne postaci i ich związki z Pomorzem (bo nie ma nikogo związanego z Warmią i Mazurami) opiszemy w najbliższych postach. Tymczasem – wiele emocji sportowych w Nowym 2012 Roku.

Warkocz na wagę medalu

Posted in Dyscypliny i konkurencje, Elżbieta Krzesińska, Ludzie, Skok w dal on Lipiec 21, 2011 by prussport

Czasem historie związane z osiąganymi wynikami sportowymi  są równie  niesamowite jak one same. Jedna  z takich związana jest z osobą Elżbiety  Krzesińskiej. Ta wybitna polska lekkoatletka – urodzona w 1934 r. w Warszawie – po wojnie przenosi się wraz z rodziną do Elbląga. Tam właśnie stawia swoje pierwsze sportowe kroki trenując m.in. skok w dal. Jak podkreśla po latach to właśnie Elbląg jest kolebką jej sportowych sukcesów. Po maturze podejmuje studia medyczne w Gdańsku  i tam rozwija swój niezwykły talent. W czasie swojej kariery reprezentuje m.in. pomorskie kluby tj: Spójnia Gdańsk (1949-1956), LKS Sopot (1957-1960), SLA Sopot – Spójnia Gdańsk (1961-1963 ) Trenuje pod okiem swojego przyszłego męża  Andrzeja Krzesińskiego. Debiut olimpijski dla „ Złotej Eli ”  – jak o niej mówiono –   to Igrzyska w roku 1952 w Helsinkach.  Jest do nich świetnie przygotowana i uzyskuje równie dobry rezultat… ale tu zaczyna się niezwykła historia warkocza. W czasie oddawania skoku odchylając głowę długi blond warkocz pozostawia ślad na piasku. Sędziowie przerywają zawody ponieważ nie mają pewności jaki wynik uznać. Ważniejszy jest ślad stóp czy warkocza? Czy warkocz to już głowa? Na ich absurdalną decyzję ma też wpływ protest reprezentacji Węgier, która widać wszelkimi sposobami chce dopomóc swojej reprezentantce Oldze Gyarmati. Ta złota medalistka z Londynu mimo „pomocy”  władz i …sędziów  zajmuje dopiero 10 miejsce. Ostatecznie po naradach sędziowie zaliczają Polce próbę jednak z rezultatem krótszym o… kilkadziesiąt centymetrów. Zamiast pewnego medalu olimpijskiego tylko 12 miejsce.  W kolejnych latach udowadnia jednak swoją przynależność do światowej elity lekkoatletycznej. Startuje na Igrzyskach w Rzymie i Melbourne zdobywając złoty i srebrny medal. Ustanawia także rekord świata i olimpijski w skoku w dal. Sukcesy odnosi  w mistrzostwach  Polski  i Europy.

Warkocz towarzyszy Elżbiecie Krzesińskiej przez całą karierę stając się jednocześnie znakiem rozpoznawczym wyjątkowej mistrzyni znad Wisły.

[M.S]

%d blogerów lubi to: