Archive for the Władysław Skonecki Category

Skonecki w Sopocie

Posted in Dyscypliny i konkurencje, Kluby i drużyny, Ludzie, Sopocki Klub Tenisowy, Tenis, Władysław Skonecki on Styczeń 9, 2012 by prussport

W jednym z tekstów wskazywanych jako uzupełnienie poprzedniego wpisu znalazła się taka oto historia:

Wraz ze swoim kolegą, znanym dziennikarzem i komentatorem Bohdanem Tomaszewskim bawili się wybornie w Grand Hotelu do białego rana. Gdy świtało zapragnęli wykąpać się w morzu. Przyjaciele bawili się wyśmienicie do 7 rano i nic 
w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie to, że Skonecki za 3 godziny miał grać finał ze znanym w tamtych czasach zwycięzcą Rolanda Garrosa i półfinalistą Wimbledonu Węgrem Josefem Asbothem.

Mimo szampańskiej zabawy Władysław Skonecki wyszedł na kort ogolony, uśmiechnięty i nieskazitelnie ubrany.

Mecz był, jak wiele w owym czasie rozgrywany w formule the best of five i Skonecki rozpoczął go….rewelacyjnie wygrywając dwa pierwsze sety. Potem jednak siły zaczęły go opuszczać :pocił się, zmieniał koszulki, nogi przestały go tak lekko i szybko nosić po korcie. Wskutek tego przegrał trzeciego seta. Przeciwnik wiedząc o jego nocnych eskapadach zaproponował (co wtedy było rzeczą dopuszczalną i przepisową ), aby grać bez przerw. Skonecki zamyślił się, oczy mu zaiskrzyły, uśmiechnął się…. i „podjął rękawicę”. W następnym secie „ogolił” Asbotha, wygrywając cały turniej.

Historię przytoczył Andrzej Zabłotniak (http://www.teniswolomin.pl/historia.html). Czy jest prawdziwa? Nie wiem. Wiem jednak, że udało odnaleźć się historyczne zdjęcie z tamtego finału. A był to rok 1950.

Akcja na korcie nr 5 w Sopocie

Posted in Dyscypliny i konkurencje, Jan i Stefan Kornelukowie, Kluby i drużyny, Ludzie, Sopocki Klub Tenisowy, Tenis, Władysław Skonecki on Styczeń 6, 2012 by prussport

Przygotowując wystawę przeglądamy całą masę starych zdjęć. Niektóre są bardzo dziwne, oto przykład:

Z opisu wiemy gdzie stoją zajęci tajemniczą czynnością przy stoliku mężczyźni. To spoocki kort numer 5. Dzięki Janowi Kornelukowi, o którym już trochę pisaliśmy, znamy wszystkich aktorów dramatu (dlaczego dramatu? – o tym zaraz). Od lewej: Niestrój, K. Tłoczyński, Radzio, Kwiatek, Kowalczewski, Buchalik, S. Korneluk (brakuje jednej osoby). Przy stoliku siedzi J. Korneluk a podpisuje Z. Bełdowski. Co podpisuje? No właśnie …

w 1951 r. polskim światkiem tenisowym (i nie tylko) wstrząsnął skandal. Z wyjazdu reprezentacji Polski na mecz Pucharu Davisa w Szwajcarii nie wrócił najlepszy polski zawodnik Władysław Skonecki. Po wygranym meczu w stosunku 4:1 zostawił w hotelu kartkę: „Jestem proszony na obiad, przyjadę na lotnisko, rzeczy zabrałem, Władek”. Później zadzwonił, że już nie wróci i  … wybuchła burza. Tenisistę okrzyknięto zdrajcą, pozbawiono członkostwa w Legii Warszawa. Chodziło nie tylko o znakomitego tenisistę ale też żyjącego pełną piersią człowieka, miłośnika dobrej zabawy, pięknych kobiet (choć podobno to one kochały jego) i bohatera licznych dykteryjek. Kilka ciekawych artykułów o nim można przeczytać tu. Skonecki w końcu wrócił do kraju w 1956 ale ciężko było mu się odnaleźć w przaśnych realiach PRL. W 1965 r. wyjechał do Wiednia, gdzie zmarł w 1983 r.

A nasze zdjęcie? „Przegląd Sportowy” pisał w 1951 r.: „Polscy sportowcy piętnują zdradę renegata Skoneckiego”. I takie właśnie piętnowanie odbywa się na korcie nr 5 w Sopocie.  Ot taki drobny fragment przeszłości …

%d blogerów lubi to: